Pracownia zduńsko-ceramiczna

Kaflarnia w Zdunach

Witamy na witrynie Pracowni ceramicznej Fundacji Monumenta Poloniae w Zdunach.

Jak pisał Paulo Coelho, istnieją dwa powody, które nie pozwalają ludziom spełnić swoich marzeń. Najczęściej po prostu uważają je za nierealne. A czasem na skutek nagłej zmiany losu pojmują, że spełnienie marzeń staje się możliwe w chwili, gdy się tego najmniej spodziewają. Wtedy jednak budzi się w nich strach przed wejściem na ścieżkę, która prowadzi w nieznane, strach przed życiem rzucającym nowe wyzwania, strach przed utratą na zawsze tego, do czego przywykli.

Spełniamy marzenia naszych Klientów, dając ciepło i bezpieczeństwo.

 

Z formalnego punktu widzenia, jesteśmy najmłodszą kaflarnią w Polsce. Jednakże, swoją działalnością i produkcją nawiązujemy do najstarszej polskiej kaflarni, powstałej w Zdunach w 1858 roku.

Produkujemy kafle, z których zbudowane urządzenie grzewcze, wprowadzają do domów klimat, opisany przez Wita Szostaka, w powieści „Poszarpane granie”:

Bo widzisz, synuś, piec to jakby dusza całego domu, całej chałupy. Stawia się go, jak chałupa już gotowa. Podobnie jak w skrzypeczkach, gdzie też na sam koniec duszę skrzaty ustawiają. I nie cieśle piece robią, ale zduni, wędrujący podobnie jak skrzaty i równie mało gadatliwi. Od pieca ciepło na izbę idzie, tak samo, jak u człeka. Kiedy dusza w nim siedzi, to z nią i życie, i ciepło. A kiedy uleci, to życia nie ma i chłód wieczny nadchodzi. I podobnie jest z domem. Dlatego nie można ognia zagasić, bo się dom wyziębi. I mało wiele roków przeminie, jak opuszczony i wyziębiony gnić zacznie, podobnie jak trup w ziemi. Dlatego piec jest najważniejszy z całego domu, bo bez niego to by nie chałupa, lecz ledwie nędzna szopa była.”

Widzisz, jest w piecu dusza, tchnienie i życie. I jest też muzyka. Jak wieczorem siądziesz w cichości przy stole, a w palenisku ogień strzela, to już jest muzyka. I w rytm strzela i cicho swoją melodię śpiewa. Czasem zasyczy, czasem głośniej huknie. To prawdziwa muzyka jest, najdawniejsza. A cienie w żółtym świetle, co się zza drzwiczek dobywa, tańczą w jej rytm po ścianach. Nieraz to widziałeś, więc dłużej gadać nie muszę. Ale jest w tej muzyce nie tylko piękno, ale też i opowieść. Bo z piecowej muzyki wiele się możesz nauczyć i wiele wywiedzieć. Dlatego słuchaj jej pilnie, synuś, nie zaniedbuj tej muzyki, jak się w nowym domu pojawisz. Ogień powie ci, jaka jest pogoda, czy deszcz idzie, czy burza, czy wicher dym z powrotem do komina wtłacza. Szczapy od razu opowiedzą ci, czy lichutkie są, czy hrube. Ich syczenie zdradzi ci, czy gazda na zduna żałował, czy też rzetelny piec wystawił. I o ptakach się dowiesz, co gniazda na kominach wiją. A wiesz przecież, że bociany, na ten przykład, nigdy gniazda na dachu u złego człeka nie założą. A do tej całej muzyki dołączają się głosy z blachy. Inaczej woda wrze, a inaczej polewka. Wszystko to z muzyki piecowej płynie, trzeba jedynie dobrze się wsłuchać.”

Jesteśmy jedyną manufakturą w Polsce, z tak bogatą ofertą handlową, w której powstają tradycyjne szamotowe kafle, wykonane ręcznie, metodą odciskania w formie. Jak mawiają starzy zduni, nasze kafle są produkowane a nie „klonowane” seryjnie. Nasze produkty nie są najtańsze, bowiem każdy kafel powstaje w wyniku żmudnego procesu ręcznej obróbki gliny – HAND MADE.  Nie produkujemy kafli „odlewanych”, które posiadają niższe parametry akumulacji ciepła a każdy kafel „żyje”, co uważamy za zaletę, mimo drobnych niedoskonałości. Kafle są szkliwione ręcznie i świadomie unikamy szkliwienia pistoletem, żeby zachować długowieczną tradycję kaflarską.