Pracownia zduńsko-ceramiczna

Idea

„Bo widzisz, synuś, piec to jakby dusza całego domu, całej chałupy.
Stawia się go, jak chałupa już gotowa.
Podobnie jak w skrzypeczkach, gdzie też na sam koniec dusze skrzaty ustawiają.
I nie cieśle piece robią, ale zduni, wędrujący podobnie jak skrzaty i równie mało gadatliwi.
Od pieca ciepło na izbę idzie, tak samo, jak u człeka.
Kiedy dusza w nim siedzi, to z nią i życie, i ciepło.
A kiedy uleci, to życia nie ma i chłód wieczny nadchodzi.
I podobnie jest z domem.
Dlatego nie można ognia zagasić, bo się dom wyziębi.
I mało wiele roków przeminie, jak opuszczony i wyziębiony gnić zacznie, podobnie jak trup w ziemi.
Dlatego piec jest najważniejszy z całego domu, bo bez niego to by nie chałupa, lecz ledwie nędzna szopa była.

Widzisz, jest w piecu dusza, tchnienie i życie.
I jest też muzyka.
Jak wieczorem siądziesz w cichości przy stole, a w palenisku ogień strzela, to już jest muzyka.
I w rytm strzela i cicho swoja melodie śpiewa.
Czasem zasyczy, czasem głośniej huknie.
To prawdziwa muzyka jest, najdawniejsza.
A cienie w żółtym świetle, co się zza drzwiczek dobywa, tańczą w jej rytm po ścianach.
Nieraz to widziałeś, wiec dłużej gadać nie muszę.
Ale jest w tej muzyce nie tylko piękno, ale też i opowieść.
Bo z piecowej muzyki wiele się możesz nauczyć i wiele wywiedzieć.
Dlatego słuchaj jej pilnie, synuś, nie zaniedbuj tej muzyki, jak się w nowym domu pojawisz.”
  

Wit Szostak

„Poszarpane granie”